JanKa. Wydawnictwo i...
WYDAWNICTWO REDAKTORNIA PORADNIA DTP SPRZEDAŻ KONTAKT
 
 
 
KSIĄŻKI
AUTORZY
WYWIADY
RECENZJE
GALERIA
LINKI
RECENZJEWYWIADFRAGMENTZAMÓW

Magdalena Zimniak

WILLA


ISBN 978-83-62247-03-5 / 07-3

Cena 35.00 / 15.99

Stron 352

Format 145x205 / epub, mobi, pdf

Oprawa miękka ze skrzydełkami

Premiera 7 października 2012


Książka nominowana do Nagrody Literackiej Srebrny Kałamarz 2010


„Willa” to przede wszystkim mocne wizerunki kobiet oraz pasjonująca dramatyczna historia, a właściwie dwie: historia miłości i świętej zdrady Ewy oraz historia samopoznania i wyzwalania się Marzeny; pierwsza jest żoną komunistycznego dygnitarza, druga - popularnego pisarza, by nie powiedzieć celebryty. Wątki biegną równolegle, a najważniejsze zdarzenia dzieli niewiele ponad trzydzieści lat, okres jednego pokolenia; splatają się w ten sposób, nakładają się na siebie czas matek i czas córek. Czy dzieje się to przypadkiem? Czy też losami kobiet rządzi jakieś przeklęte fatum, jakieś przemożne prawo psychologiczne? Może zatruty polityką PRL-owski pejzaż (symbolizowany przez tytułową willę) nie dawał szans na czystą prawdziwą miłość? Może naznaczył tragiczną skazą i pokolenie dzieci? Jedno wydaje się pewne: gdyby stary Szekspir żył w dwudziestym wieku, Werona jako miejsce akcji „Romea i Julii” miałaby z pewnością konkurencję w Gdańsku lub Warszawie. Wzajemnej niechęci włoskich rodów dorównywała nienawiść między władzą a opozycją, podsycając tym samym namiętność do niejednego szlachetnego buntownika... Magdalena Zimniak nie tworzy powieści politycznej, lecz psychologiczną, buduje świat jak z horroru, w którym relacje między bliskimi przepełnia niepewność i lęk, podejrzliwość i przemoc; budzi też jednak nadzieję, że piekielny krąg nie musi trwać wiecznie, a jego przełamanie jest możliwe.

Patronat medialny:


Od autorki:
W „Willi” próbuję zastanowić się nad istotą wolności i zniewolenia. Stwierdzenie, że wielu ludzi, niezależnie od systemu, w którym przyszło im żyć, nie doświadcza prawdziwej wolności, brzmi jak banał. Znajduje ono jednak potwierdzenie w codziennej rzeczywistości. Mężowie moich bohaterek mają bardzo silne osobowości, lecz oni również zatracają swoją wolność przez bezwzględne narzucanie innym, zwłaszcza swoim żonom, własnej woli. Niszcząc drugiego człowieka, niszczą jednocześnie siebie. Ale to nie nimi głównie się zajmuję. Najważniejsze są dwie kobiety z dwóch różnych, chociaż niespecjalnie odległych od siebie epok.
Losy Ewy i Marzeny splatają się, a ich historie i czasy nakładają na siebie.
Dramatyczne wydarzenia z czasów PRL interesują mnie tylko w kontekście ich oddziaływania na pojedynczego człowieka. Ewa zostaje z dnia na dzień pozbawiona szczęścia i nadziei, zniewolona. Dzieje się to nie tylko z powodu knowań jej przyszłego męża, ale również z winy systemu, który tego typu działanie umożliwiał i sankcjonował.
Marzena to osoba, której osobowość została ukształtowana przez trudne, traumatyczne dzieciństwo. Jedynym punktem odniesienia staje się dla niej zadowolenie innych, własną wartość potrafi ocenić wyłącznie ich oczyma. Staram się opisać jej przemianę i trudną drogę do wolności, która wcale nie musi oznaczać szczęścia.
Najważniejsze w pisaniu jest dla mnie widzenie świata oczyma jednostki. Nie chcę pokazywać rzeczywistości obiektywnej, lecz przefiltrowaną przez świadomość i emocje bohaterów. Mam nadzieję, że mi się to udało.
(...)
Obudziła się w ubraniu, przykryta kocem. Usiadła na parapecie i zapatrzyła się w pustą, słabo oświetloną ulicę. Niedługo zamieszka w pięknej willi, a to miejsce co najwyżej będzie odwiedzać w weekendy. Spuściła wzrok i dotknęła pierścionka na serdecznym palcu lewej dłoni. Ogarnęła ją wściekłość. Nie! Otworzyła okno, zsunęła pierścionek i z rozmachem cisnęła go w ciemność. W tym samym momencie zdała sobie sprawę, że to niczego nie zmienia. Drzwi uchyliły się i w progu stanął Kuba.
- Dlaczego nie śpisz? - spytała cicho.
Zamknął za sobą drzwi i podszedł do okna.
- Nie wierzę ci - powiedział, siadając obok siostry. - Powiedz mi prawdę.
Pokręciła głową.
- Dlaczego mi nie wierzysz? Bo kłóci się to z twoimi ideałami? Masz siostrę, która zakochała się w partyjnym dygnitarzu. Rodzice powiedzieli, że będą ze mną tak czy inaczej. Weź z nich przykład.
- Nie wierzę ci - powtórzył uparcie.
Patrzyła na jego dziecięcą, skupioną twarz. On naprawdę jej nie wierzył. Jeden jedyny człowiek, który ją znał.
- Powiedz mi prawdę - nalegał.
Powiedzieć mu oznaczało zrzucić część ciężaru na barki trzynastoletniego chłopca. Nie miała prawa.
- Jesteś dzieckiem - szepnęła.
- Jestem twoim bratem. Powiedz mi.
- Nie zniesiesz tego.
- Ewa! Nie traktuj mnie jak gówniarza.
Nagle cały jej opór zniknął. Przypomniała sobie wieczór po wiecu, kiedy Kuba wszedł do jej pokoju, i własną myśl, że dobrze mieć choć jednego sprzymierzeńca w domu. To, co miała zamiar zrobić teraz, było zwykłym egoizmem, ale nie wytrzyma w piekle bez świadomości, że ma przynajmniej jednego bliskiego, rozumiejącego ją człowieka. Zacisnęła palce na ramieniu brata.
- Musisz przysiąc, że nikomu nie powiesz. Nigdy, w żadnych okolicznościach.
- Przysięgam - powiedział uroczyście. - Nigdy nikomu nie powiem.
Opowiedziała mu wszystko. Kuba słuchał ze zmarszczonym czołem.
- Skurwysyn - szepnął, gdy siostra skończyła.
- To prawda - przytaknęła - ale nie mów tak. I pamiętaj, przysiągłeś.
- Pamiętam.
- Wiesz, że musiałam tak zrobić?
- Wiem, że ty nie mogłabyś postąpić inaczej.
Przytuliła się do niego, jakby to ona była dzieckiem.
- Musimy wyjść na ulicę - powiedziała, odrywając się w końcu od niego.
- Co?
- Wyrzuciłam pierścionek. Pomożesz mi go znaleźć?
Pokiwał głową, skupiony i poważny. Po cichutku wysunęli się do przedpokoju. Kuba był w piżamie.
- Nałóż koniecznie kurtkę - upomniała, kiedy położył rękę na klamce.
Sama zdjęła ją z wieszaka i narzuciła na ramiona brata.
Przeszukiwali ulicę kawałek po kawałku. To Kuba podniósł pierścionek.
- Mam go! - zawołał cicho.
Ewa podeszła do brata.
- Nałóż mi - poprosiła.
Zrozumiał i wsunął pierścionek na palec siostry.
- Już tak nie uciska - powiedziała poważnie. - Chodźmy do domu.
Rodzice nie obudzili się. Ewa zaprowadziła chłopca do sypialni.
- Kocham cię - powiedział, kładąc się.
Położyła się obok.
- Wiem. Dziękuję ci.
Łzy spływały po policzkach, ale po raz pierwszy od bardzo długiego czasu nie paliły. Została przy bracie do świtu. Teraz wiedziała już, że przetrwa. Dotknęła pierścionka. Przetrwa.

WILLA | fragment | książki | JanKa

PRZYŚLIJ TEKST
NOWOŚCI
- wkrótce -
Andrzej Turczyński
Kuglarnia

Grzegorz Kopiec
Czas pokuty